POJEMNOŚĆ: 11 g
OPAKOWANIE: Mocny plastik z przejrzystym frontem, co ułatwia nam wybór produktu w czeluściach naszych kosmetyczek/ szufladek /kuferków. Na samym pudrze wytłoczony jest wzór przypominający słońce - co sugeruje jednoznacznie stosowanie tego bronzera latem ( wiem, wiem, że na zewnątrz zimno i pochmurno, ale już jakby czuję nadchodzące ciepło i moje serce bije mocniej na widok tego typu kosmetyków). Ja zdecydowanie polecam ten akurat produkt na cieplejsze i słoneczne dni, ale o tym poniżej.
CENA: ok. 10 złDOSTĘPNOŚĆ: Drogeria Schlecker
PIGMENTACJA: No tak, określiłabym ją jako: porażającą...Bronzer jest bardzo intensywny i nasycony. Odcień, który ja posiadam (02) jest rudo-złoty, z refleksami żółtego. Jak widać na zdjęciach nie jest to matowy produkt - jest perłowy, ale nie zawiera brokatu. Ja mam dość jasną cerę i początkowo byłam przerażona swoim wyborem, gdyż bałam się, że będę wyglądać karykaturalnie, a nie atrakcyjnie i tak...glow :) Na to, jak nie zrobić sobie krzywdy przy nakładaniu tego bronzera jest jedna rada: umiar, wręcz poszłabym dalej i określiłabym moje nastawienie podczas jego aplikacji, jako: bądź skąpa i odkryj w sobie naturę dusigrosza :)
Mam pewną refleksję na temat tego produktu - nadaje się na słoneczne dni, już zdecydowanie na wiosnę, lecz najlepiej prezentuje się latem - lubię gdy skóra na twarzy jest tak...rozświetlona, wykonturowana, gdy w ręku trzymam wiklinowy koszyk, na stopach mam rzymianki, a na sobie maxi dress w szalonym groszkowym kolorze i wszystko jest takie słoneczne :)
Mam pewną refleksję na temat tego produktu - nadaje się na słoneczne dni, już zdecydowanie na wiosnę, lecz najlepiej prezentuje się latem - lubię gdy skóra na twarzy jest tak...rozświetlona, wykonturowana, gdy w ręku trzymam wiklinowy koszyk, na stopach mam rzymianki, a na sobie maxi dress w szalonym groszkowym kolorze i wszystko jest takie słoneczne :)
ZAPACH: Bardzo ładny, jakby kokosowy. Z jednej strony jest to miły "wakacyjny" akcent ( od razu mam przed oczami Pina Coladę lub plażę), a z drugiej strony nie każdemu będzie podobać się słodka woń na policzkach.
APLIKACJA: Lubię go nakładać pędzlem Hakuro H13 (recenzja TUTAJ), gdyż wtedy mam pewność, że nie zrobię sobie grubej kreski na połowie twarzy. Użycie tego konkretnego pędzla z Hakuro gwarantuje mi doskonałe podkreślenie kości policzkowych. Bez obaw mogę użyć bronzera na czoło i brodę, żeby fajnie wymodelować moją twarzy. W trakcie nabierania bronzera na pędzel jestem bardzo uważna, żeby nałożyć jak najmniej produktu, przy czym cały czas staram się uderzać pędzlem o wierzch dłoni, aby pozbyć się nadmiaru. Zawsze w razie potrzeby mogę nałożyć więcej produktu w kolejnych seriach, co jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż zrobienie sobie plamy za pierwszym podejściem, którą potem ciężko rozetrzeć i rozjaśnić. Oczywiście bronzer nakładam praktycznie na sam koniec wygibasów makijażowych, już na warstwę pudru sypkiego.
TRWAŁOŚĆ: Średnia, przy skórze tłustej kilkugodzinna, ale na cały dzień (od rana do wieczora) nie liczyłabym. Mnie to nie przeszkadza, gdyż nie noszę bronzer codziennie - nie mam za bardzo czasu brązowić, zaróżowić i rozświetlić twarzy podczas codziennego makijażu.
Polecam ten produkt, chociaż możecie mieć problem z jego dostępnością. Ja swój bronzer kupiłam w tamtym roku i niestety nie mogłam dorwać 01, który jest trochę jaśniejszy i chyba pasowałby mi jeszcze bardziej. Nie przerażajcie się dziwną fakturą na wytłoczonym słońcu - bronzer jest nadal zdatny do użytku, ma bardzo długą datę ważności, a tego typu "bąbelki" to efekt moich eksperymentów z jego nakładaniem, ale nie będę tego rozwijać :)
Jeśli będziecie stosować go z umiarem to możecie liczyć na fajny efekt zdrowej, rozświetlonej i muśniętej słońcem skóry, który jest chyba bardzo pożądany w nadchodzącym okresie letnim. Ja na tą chwilę poszukuję jakiegoś dobrego bronzera, ale o matowym wykończeniu. Jeśli macie swoich faworytów w tej kategorii, to koniecznie podzielcie się tym ze mną, będę zobowiązana :)



















